Category: Odrobina wiedzy

Dowiedz się więcej o kosmosie

  • Obrona planetarna – Zagrajmy w DARTa

    Obrona planetarna – Zagrajmy w DARTa

    Definicja asteroidy ustalona na (nie)sławnym zgromadzeniu Międzynarodowej Unii Astronomicznej w 2006 roku (International  Astronomical  Union,  2006), na której zdegradowano Plutona z kategorii planety, nie określa jednoznacznie, co uznajemy za takie obiekty. W gruncie rzeczy dowolny obiekt w postaci ciała stałego, który nie jest planetą, znajduje się na orbicie wokół Słońca i nie wytworzył łańcucha, możemy nazwać asteroidą. Biorąc pod uwagę jak szeroka jest to definicja, naturalnym jest, że ta kategoria ciał niebieskich zawiera w sobie obiekty często diametralnie różniące się pod względem wielkości, składu i regionów występowania w Układzie Słonecznym (Lissauer & de Pater, 2013)

    Aleksander Fiuk

    Zapomniane asteroidy

    Niegdyś zapomniane i traktowane jako naukowo mniej intrygujące niż te największe ciała niebieskie, przez ostatnie dekady asteroidy zyskiwały na uwadze astronomów i astrofizyków, by dzisiaj znaleźć się w blasku reflektorów jako potencjalni strażnicy tajemnic powstania Układu Słonecznego. Ze względu na (często) małą masę, a co się z tym wiąże – słabe oddziaływanie grawitacyjne, wiele asteroid nie jest w stanie pokonać sił spójności i ukształtować się w kuliste obiekty. To oraz brak mechanizmów ochronnych, takich jak np. pole magnetyczne lub atmosfera  (Lissauer & de Pater, 2013; Hapke, 2001; Bakhtiyarov,2015), sprawiają, że poza zniszczoną kosmicznym środowiskiem powierzchnią, asteroidy mogą przetrwać miliardy lat w z grubsza niezmienionej formie i kompozycji (Dymock, n.d.), a więc dostarczyć nam wiedzy o początkach Układu Słonecznego. To właśnie dlatego w ostatnich latach obserwujemy rosnącą liczbę misji robotycznych kierowanych na te interesujące kawałki skał dryfujące przez pozorną pustkę Układu Słonecznego. Misje takie jak Hayabusa, Hayabusa 2, OSIRIS-REx, DIXI/EPOSI, czy Rosetta to tylko garstka przykładów wypraw na małe ciała w Układzie Słonecznym, które z jednej strony nie zawodzą w dostarczaniu odpowiedzi na dręczące astrofizyków pytania, lecz równie często wprawiają naukowców w zaskoczenie i rodzą jeszcze większą ciekawość przeszłością naszego kosmicznego domu (ESA, n.d.; NASA, n.d.). 

    Asteroidy – źródło zagrożeń

    Asteroidy to nie tylko eksponaty zakonserwowane na swych okołosłonecznych orbitach, lecz również potencjalne źródło zagrożeń dla Ziemi i wszystkich żyjących na niej istot. Pośród obiektów z grupy NEA (ang. Near-Earth Asteroid), czyli asteroid których orbity znajdują się w sąsiedztwie Ziemi, można wyszczególnić tzw. potencjalnie zagrażające asteroidy – PHA (ang. Potentially Hazardous Asteroid) (Dymock, n.d.; McFadden & Binzel, 2006). PHA cechują się tym, że ich orbity mają szansę przeciąć się z trajektorią ruchu Ziemi przy założeniu błędu do 0.05 AU (jednostki astronomicznej). Na chwilę obecną znamy niemal 160 obiektów PHA, których średnica wynosi przynajmniej kilometr (Center forNear Earth Object Studies, Jet Propulsion Laboratory, NASA, n.d.). . Są to ciała, które mogą spowodować olbrzymie zniszczenia lub – w zależności od masy, rozmiaru i trajektorii potencjalnego zderzenia – doprowadzić do kolejnego wielkiego wymierania gatunków. Dla przykładu, prawdopodobieństwo zderzenia z asteroidą większą niż 10km średnicy w danych roku szacuje się na około 0.000001%  (Center forNear Earth Object Studies, Jet Propulsion Laboratory, NASA, n.d.; Dymock, n.d.), co jako wartość bezwzględna jest niesłychanie nikłą szansą, jednak czy jako wysoce rozwinięta cywilizacja chcemy zagrać w tę loterię?

    Orbity PHA
    źródło: nasa.gov

    Obrona planetarna

    Istnieje grupa ludzi, którzy zawodowo zajmują się problemami zagrożenia z kosmosu, a dziedzinę nauki, która traktuje o wszelkich ich aspektach, nazywa się terminem zbiorowym “obrony planetarnej”. Poza prowadzeniem aktywności związanej z obserwacją, katalogowaniem i określaniem stopnia potencjalnego zagrożenia ze strony danych obiektów (np. PHA), naukowcy zajmujący się tą dziedziną opracowują technologie, które mogłyby umożliwić zmniejszenie ryzyka lub zredukowanie negatywnych efektów hipotetycznego uderzenia. Techniki obrony przed uderzeniem można podzielić na te posiadające natychmiastowe skutki oraz takie, których efekt końcowy przychodzi z opóźnieniem. Do technik o natychmiastowych rezultatach należą m.in. uderzenie kinetyczne oraz zastosowanie ładunku nuklearnego (Dymock, n.d.; Dearborn & Miller, 2015). Uderzenie kinetyczne polega na wykorzystaniu masywnego pojazdu kosmicznego i za jego pomocą zepchnięcie asteroidy z jej trajektorii na taką, która minie Ziemię w bezpiecznej odległości. Ładunek nuklearny może natomiast zostać użyty zarówno do zepchnięcia asteroidy z zagrażającego Ziemi kursu, jak i do rozbicia obiektu na wiele mniejszych, które częściowo mogłyby naszą planetę ominąć, a częściowo ulec spaleniu w atmosferze. Do drugiej kategorii należą takie techniki, jak laserowa ablacja materiału asteroidy, traktor grawitacyjny, umocowanie silnika rakietowego na powierzchni obiektu lub wykorzystanie ciśnienia promieniowania. Pierwsza z wymienionych technologii polega na wykorzystaniu skupionej wiązki promieniowania do stopniowego zmniejszania masy asteroidy, natomiast pozostałe trzy polegają na powolnej modyfikacji trajektorii obiektu za pomocą, kolejno, zastosowaniu masywnego pojazdu kosmicznego, by przez długi czas działać na asteroidę jego słabym polem grawitacyjnym, zepchnięciu asteroidy przy użycia silnika rakietowego lub wykorzystaniu technologii żagli słonecznych do wytworzenia znikomej, lecz oddziałującej przez długi okres siły. Wymienione techniki obrony planetarnej nie stanowią kompletnego spisu wszystkich rozpatrywanych możliwości poradzenia sobie z potencjalnym zagrożeniem, lecz nie jest celem tego tekstu dogłębna ich analiza. Żadna z wymienionych technologii nie jest na tyle dojrzała, byśmy mogli ją zastosować w razie pojawienia się zagrożenia (Delchambre et al., 2018; Dearborn & Miller, 2015), jednakże największe nadzieje budzi w środowisku naukowym możliwość zastosowania impaktora w scenariuszu uderzenia kinetycznego. To właśnie ta technologia jako pierwsza zostanie wkrótce zademonstrowana w małej skali przez łączoną misję dwóch agencji kosmicznych, NASA i ESA.

    Liczba znanych NEA w czasie, źródło: https://cneos.jpl.nasa.gov/

    Misja AIDA

    Misja AIDA (ang. Asteroid Impact and Deflection Assessment) składa się z dwóch segmentów: DART oraz Hera. DART jest impaktorem tworzonym przez NASA we współpracy z John Hopkins University, który zostanie wyniesiony na okołosłoneczną orbitę już jesienią tego roku, a we wrześniu 2022 dotrze do celu swojej podróży – układu podwójnego asteroid Didymos (Applied Physics Laboratory, John Hopkins University, n.d.). Pojazd uderzy w mniej masywne z ciał – w ten sposób względnie mały pęd DARTa będzie mógł spowodować obserwowalną zmianę w zachowaniu układu podwójnego, taką jak zamiana okresu obiegu wspólnego środka ciężkości lub zmianę rotacji mniejszego z ciał (Applied Physics Laboratory, John Hopkins University, n.d.). Konstruowana przez ESA Hera wyruszy w swoją podróż w 2024 roku i dotrze do Didymosa w 2027. Sonda nie zderzy się jednak z żadnym z ciał układu podwójnego, lecz wejdzie na orbitę Didymosa i przez zbada zarówno skutki zderzenia jednego z ciał z DARTem, jak i właściwości fizykochemiczne materiałów tworzących ten układ (Safety & Security, European Space Agency, n.d.-b,-a). Każda misja na asteroidę lub inne małe obiekty jest niesłychanie skomplikowana ze względu na ogromne niepewności związane z trajektorią oraz lokalnym środowiskiem celu danej wyprawy. Planowanie misji DART jest natomiast o poziom trudności wyżej ze względu na precyzję obliczenia trajektorii wymaganą do efektywnego uderzenia jednej z asteroid oraz prędkość względną impaktora wobec układu, która w momencie zderzenia będzie wynosiła kilka kilometrów na sekundę. Te dwa czynniki razem czynią układ nawigacyjny DARTa największym wyzwaniem dla kontruktorów, od którego w pierwszej kolejności zależy sukces misji.

     

    Daleko nam, jako cywilizacji, do przeprowadzania misji ratujących ludzkość rodem z “Armageddonu”. Jednakże żyjemy w tak interesującym czasie, że być może będziemy świadkami powstania technologii obronnych, które chroniłyby całą planetę. Miejmy jednak nadzieję, że nie będzie potrzeby z nich korzystać zbyt prędko.

    Poster DART źródło: nasa.gov
    Źródła:
    Applied Physics Laboratory, John Hopkins University. (n.d.). Double Asteroid Redirection Test, Mission Overview. Retrieved 20-11-2020, fromhttps://dart.jhuapl.edu
    Bakhtiyarov, S. I.  (2015).  Earth’s Natural Protective System: Van Allen Radiation Belts.  In Handbook of cosmic hazards and planetary defense. Springer International Publishing. doi: 10.1007/978-3-319-03952-7
    Center for Near Earth Object Studies, Jet Propulsion Laboratory, NASA.  (n.d.).Discovery Statistics. Retrieved 19-11-2020, from https://cneos.jpl.nasa.gov/stats/totals.html
    Dearborn, D. P. S., & Miller, P. L.  (2015).  Defending Against Asteroids and Comets.  In Handbook of cosmic hazards and planetary defense. Springer International Publishing.  doi: 10.1007/978-3-319-03952-7
    Delchambre,   S.,   Ziegler,   T.,   Falke,   A.,   &   Janschek,   K.(2018).Momentum   enhancement   factor   estimation   for   asteroid   redirect   missions. Acta Astronautica,151(June),   125–136.    Retrieved  from https://doi.org/10.1016/j.actaastro.2018.05.050doi:10.1016/j.actaastro.2018.05.050
    Dymock, R. (n.d.). Asteroids and Dwarf Planets and How to Observe Them. 
    ESA.   (n.d.).   Missions  to  Asteroids. In ESA Science & Technology. Retrieved  20-11-2020,  from https://sci.esa.int/web/rosetta/-/54342-missions-to-asteroids
    Hapke, B. (2001). Space weathering from Mercury to the asteroid belt. Geology,106(E5), 10039–10073.Retrieved from http://doi.wiley.com/10.1029/2000JE001338
    International Astronomical Union. (2006). IAU 2006 General Assembly: Result of the IAU Resolution votes. Retrieved from https://www.iau.org/news/pressreleases/detail/iau0603/
    Lissauer, J., & de Pater, I. (2013).Fundamental Planetary Science: Physics, Chemistry and Habitability. Cambridge University Press. doi: 10.1017/9781108304061
    McFadden, L. A., & Binzel, R. P.  (2006).  Near-Earth Objects.  In Encyclopedia of the solar system. Elsevier Science.
    NASA.(n.d.).Missions to Asteroids. In NASA    Space   Science   Data   Coordinated   Archive.Retrieved20-11-2020, from https://nssdc.gsfc.nasa.gov/planetary/planets/asteroidpage.html
    Safety & Security, European Space Agency. (n.d.-a).Hera, Bonus Science. Retrieved 20-11-2020, fromhttps://www.esa.int/SafetySecurity/Hera/Bonusscience
    Safety & Security, European Space Agency.   (n.d.-b).The story so far. Retrieved 20-11-2020, fromhttps://www.esa.int/SafetySecurity/Hera/T hestorysofa
  • Meteor Scatter czyli jak odbić sygnał radiowy od meteoru.

    Meteor Scatter czyli jak odbić sygnał radiowy od meteoru.

    Dla miłośników obserwacji nieba sierpień kojarzy się przede wszystkim z maksimum aktywności roju Perseidów. Jako że jest to jeden z najbardziej aktywnych rojów, w dodatku mający miejsce w trakcie wakacyjnych, ciepłych nocy, skupia on na obserwacjach nie tylko zadeklarowanych fanatyków astronomii, ale również wielu okazjonalnych obserwatorów.

    Autor: Kacper Kidała SP8ESA

     

    Nie tylko smugi światła

    Okazuje się jednak, że poza spektakularnymi smugami światła, zjawiska te mają też inną ciekawą właściwość – rozpraszają i odbijają fale radiowe. Obszary w wysokiej atmosferze (dziesiątki – setki km), przez które przelatują drobiny materii jonizując się, stają się strefą rozpraszającą fale radiowe, co umożliwia propagację na duże odległości.

    Meteor Scatter wykorzystywany jest przede wszystkim przez krótkofalowców, chociaż istnieją również zastosowania militarne i naukowe. Propagacja przez odbicie od meteoru jest bardzo specyficzna, trwa najczęściej od ułamka sekundy do kilku sekund. Implikuje to użycie przystosowanych do tego celu emisji cyfrowych, chociaż możliwa jest również praca fonią SSB podczas bardzo intensywnych maksimów. Podczas pracy MS stosuje się sztuczki takie jak przyspieszanie sygnału i używanie szybszych transmisji telegraficznych, aby zmieścić transmisję w trakcie krótkiego otwarcia.

    Anteny kierunkowe

    Odbity sygnał

    Zjawisko jest tym ciekawsze, że można takie odbicia odbierać bez specjalistycznego sprzętu, używając „zwykłego” odbiornika UKF FM działającego w zakresie 88 MHz-108 MHz. W tym celu najlepiej użyć radia posiadającego cyfrową skalę częstotliwości, unikamy w ten sposób ustawienia się między kanałami co wyraźnie ułatwia proces. Oczywiście warto wyposażyć się w dostrojoną, skuteczną antenę, jednak nasłuchy MS są możliwe na odbiornikach samochodowych, a nawet radiach wbudowanych w smartfona. Ustawiamy odbiornik na kanał, który nie jest zajęty przez lokalne rozgłośnie (czyli powinniśmy słyszeć szum) i czekamy na sygnał. Po wystąpieniu meteoru w odbiorniku usłyszymy sygnał będący mieszanką wielu odległych rozgłośni radiowych, w przypadku dłuższych otwarć można czasem usłyszeć jak zmieniają się warunki propagacyjne, poszczególne sygnały naprzemiennie wzmacniają się i słabną. Otwarcia mogą trwać do kilku sekund (ping), a nawet minut (burst).

    Sygnał radaru GRAVES odbity od meteoru, odebrany przez Krzysztofa SQ3DHO

    Sierpień, najlepsza pora na kontakt

    Nasłuchy MS warto połączyć z wizualną obserwacją meteorów, często można wówczas przyporządkować konkretne odbicie z obserwacją wizualną, chociaż z reguły więcej słychać niż widać. MS pozwala na nawiązywanie łączności na znaczne odległości, nawet ponad 2000 km.

    Ostatnia okazja do nasłuchu sygnałów odbitych od meteorów miała miejsce w trakcie maksimum aktywności roju Perseidów czyli 13 sierpnia. Najbliższą okazją, aby spróbować swoich sił i odbić sygnał od meteoru, to pierwszy tydzień stycznia, podczas roju Kwadrantydów.  

  • Kobieta w kosmosie — Program Mercury 13

    Kobieta w kosmosie — Program Mercury 13

    16 czerwca 1963 roku Valentina Tereshkova zapisała się na kartach historii jako pierwsza kobieta w kosmosie. W przestrzeni kosmicznej spędziła niecałe 3 dni, okrążając w tym czasie Ziemię 48 razy. W tym samym czasie, w Stanach Zjednoczonych, 13 kobiet uważnie przyglądało się jej poczynaniom. Gdyby program, w którym brały udział, zakończył się powodzeniem, historia lotów kosmicznych kobiet mogłaby wyglądać inaczej. 

     

    Autor: Koleta Dorosiewicz

    Powstanie programu „Kobieta w kosmosie”

    4 października 1957 roku jest datą niezwykle istotną dla przemysłu kosmicznego. To właśnie tego dnia ZSRR, wysyłając pierwszego sztucznego satelitę – Sputnika 1, rozpoczęło tzw. wyścig kosmiczny. Wydarzenia, które miały wtedy miejsce na zawsze odmieniły losy ludzkości. Szereg zmian, które zaczęło wprowadzać USA, doprowadziły do powstania w 1958 roku NASA – Narodowej Agencji Aeronautyki  i Przestrzeni Kosmicznej. Przez kolejne lata oba kraje szykowały przyszłych kosmonautów do podróży kosmicznych, badając granicę ich wytrzymałości fizycznej oraz psychicznej. NASA wyznaczyło Williama Randolpha Lovelace jako osobę odpowiedzialną za opracowanie serii testów i przygotowanie medyczne, których przejście pozwalało wziąć udział w programie Mercury – pierwszym amerykańskim programie kosmicznych lotów załogowych. Jednym z wymogów, które musiał spełniać kandydat, było posiadanie kwalifikacji na odrzutowce. W tych latach kobiety miały zakaz pilotowania myśliwców, co skreślało je ze wzięcia udziału w programie. Lovelace uważał, że kobiety mają cechy fizyczne i psychiczne odpowiedniejsze do lotów w kosmos, dlatego też w 1960 roku powołał do życia program „Kobieta w Kosmosie”. Zaprosił 25 najlepszych pilotek z kraju do wzięcia udziału w serii badań, które pozwalały zweryfikować ich predyspozycje do przyszłych misji. Były to dokładnie te same badania, które przeszli astronauci NASA. 

    Przebieg programu Mercury 13

    By zakwalifikować się do programu, kobiety musiały mieć mniej niż 35 lat, wykazywać się dobrym zdrowiem, mieć czteroletnie wykształcenie wyższe, posiadać co najmniej Licencje Pilota Zawodowego i mieć wylatane min. 2 tysiące godzin. Pierwszą osobą zakwalifikowaną do programu Lovelace’a została Geraldyn „Jerrie” Cobb. Przygotowane testy przeszły również: Myrtle K Cagle, Janet Dietrich, Marion Dietrich, Wally Funk, Sarah Lee Gorelick, Jane “Janey” Briggs Hart, Jean Hixson, Rhea Woltman, Gene Nora Stumbough, Irene Leverton, Jerri Sloan i Bernice Steadman.  

    Pierwsza faza była serią wyczerpujących testów fizycznych i egzaminów. Odbyła się ona w Albuquerque, gdzie robiono m.in. pełne prześwietlenia, badania ginekologiczne, elektrokardiogramy (EKG) do pomiaru tętna, elektroencefalogramy (EEG) do pomiaru aktywności mózgu, inne badania neurologiczne, badania płuc, czy testy pojemności tlenowej. Ta faza trwała 5 dni.

    Druga faza testów, w Oklahoma City, obejmowała badania psychologiczne, testy osobowości, dodatkowe badania neurologiczne oraz testy izolacyjne. Kandydatki m.in. zanurzono w komorze deprywacji sensorycznej. Jerrie Cobb wytrzymała w zbiorniku dziewięć godzin. Dla porównania najlepszym wynikiem wśród mężczyzn było sześć godzin, po tym czasie kandydat zaczął majaczyć. 

    Ostatnia faza składała się z symulacji lotu w mieście Pensacola na Florydzie. Kandydatki miały po raz pierwszy w życiu polecieć odrzutowcami oraz odbyć trening obciążeniowy. 

    Niestety, przed przystąpieniem do trzeciej fazy testów, rząd dowiedział się o programie Lovelace’a, który został natychmiast przerwany. 

    Walka o prawa astronautek

    17 lipca 1962, Jerrie Cobb i Jane Hart, zwróciły się do Kongresu, by walczyć o wznowienie programu. W latach 60. kobiety miały bardzo ograniczone prawa. John Glenn, pierwszy amerykański astronauta, zwrócił uwagę na „miejsce” kobiet w amerykańskim społeczeństwie, mówiąc, że „brak kobiet w kręgu pilotów myśliwców oraz astronautów jest wynikiem porządku społecznego”. Niezwykle istotne były również zeznania Jacqueline Cochran, pierwszej kobiety, które przekroczyła prędkość dźwięku. Ku zaskoczeniu wszystkich, Jacqueline stanęła po stronie NASA, a jej zeznania na zawsze pogrzebały szanse na wznowienie programu Mercury 13. Ostatecznie kobiety przegrały walkę o przywrócenie programu.

    Historyczny lot

    Wally Funk, jedna z uczestniczek programu Mercury 13, przez lata starała się o przyjęcie na szkolenia dla astronautek. Pomimo wspaniałych referencji i dużego doświadczenia jako pilot jej podania były odrzucane. By spełnić swoje marzenia, w 2011 roku wykupiła bilet na lot suborbitalny statkiem firmy Virgin Galactic. 10 lat później, Jeff Bezos – właściciel Blue Origin, zaprosił Wally na pokład New Shepard jako gościa honorowego. Tym samym po 60 latach od udziału w programie Mercury 13 udało jej się spełnić marzenie o locie w przestrzeń kosmiczną. Wally Funk przeszła do historii jako najstarsza osoba, która przekroczyła granicę kosmosu. 

    Wally Funk – uczestniczka programu Mercury 13. Fot. Getty Images

    Źródła:
    https://diandrareviewsitall.com/film-review-mercury-13-shows-the-cruel-hopelessness-of-sexism/
    https://www.space.com/mercury-13.html
    https://daily.jstor.org/how-the-mercury-13-fought-to-get-women-in-space
    https://www.space.com/wally-funk-mercury-13-astronaut-history
    https://www.national-geographic.pl/artykul/wczesne-zalogowe-loty-kosmiczne-kosmiczny-wyscig
    https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/czy-wally-funk-zostanie-najstarsza-astronautka-swiata

  • Jak Starship został Starshipem, czyli o rozwoju największej rakiety SpaceX słów kilka

    Jak Starship został Starshipem, czyli o rozwoju największej rakiety SpaceX słów kilka

    Wszyscy, którzy choć trochę interesują się kosmosem, wiedzą na pewno kim jest Elon Musk, jak również słyszeli o jego planach stworzenia największej rakiety, jaką będzie Starship. Jednak nie wszyscy wiedzą, jak długą drogę przebył ten projekt od momentu, w którym pierwszy raz został ujawniony.

    Autor: Piotr Torchała

    Mars Colonial Transporter jako pierwszy zarys Starshipa

    Pierwsze informacje mówiące o tym, że Elon Musk chciałby stworzyć pojazd zdolny transportować ludzi z Ziemi na Marsa sięgają końca 2012 roku. Miałby być to pojazd wielokrotnego użytku, pozwalający na powrót z Marsa. Jeszcze przed 2012 rokiem mówił on, że chciałby uczynić ludzkość gatunkiem międzyplanetarnym, takim, w którym katastrofa na jednej planecie nie zakończy egzystencji całego gatunku. W tamtym czasie zakładano, że MCT będzie znacznie powiększoną wersją Falcona 9. Prace koncepcyjne wskazywały na to, że booster o średnicy 10 m mógłby używać 9 silników Raptor, tak jak Falcon 9 używa 9 silników Merlin. Oba człony rakiety miały być wielorazowego użytku, a sam statek miałby dostarczać na Marsa ładunek o wadze przekraczającej 100 ton. 

    W tym momencie warto się pochylić nad pierwszymi ujawnionymi szczegółami dotyczącymi silnika Raptor. Był to silnik całkowicie odmienny od ówcześnie produkowanego silnika Merlin. Zmieniono nie tylko sposób działania, ale również typ paliwa. Nowy silnik miał działać w zamkniętym cyklu. Niższe ciśnienia oraz niższe temperatury, które panują w tego typu silnikach, przekładają się na znacząco wydłużoną ilość lotów możliwych do zrealizowania bez wymiany silników (planowane jest do 1000). Kolejną nowością było zastosowanie jako paliwa mieszanki składającej się z ciekłego tlenu jako utleniacza oraz metanu jako paliwa. Jest to bardzo ważny punkt planu kolonizacji Marsa, ponieważ takie paliwo można wytworzyć na Marsie w reakcji Sabatiera. Reakcja ta potrzebuje energii, wody oraz CO2, aby wyprodukować tlen oraz metan, czyli dwa składniki naszego paliwa. CO2 jest głównym składnikiem marsjańskiej atmosfery, wodę możemy pozyskać z lodu, a energię np. z paneli fotowoltaicznych lub reaktora KiloPower. Produkcja paliwa IN-SITU pozwoli na ponowne zatankowanie pojazdu i powrót z Marsa. Zwiększa to również ładowność rakiety, ponieważ nie musimy dostarczać na Marsa paliwa potrzebnego do powrotu, jak również zastanawiać się, jak z nim wylądować.

    Interplanetary Transport System, czyli nadal nie Starship

    W 2016 r. Elon Musk ogłosił, że nazwa MCU nie jest aktualna, ponieważ projektowany przez SpaceX pojazd będzie w stanie osiągnąć znacznie więcej niż tylko orbitę Marsa, nawet najdalsze zakątki Układu Słonecznego w postaci Jowisza czy Saturna. We wrześniu 2016 roku odbyła się konferencja 67th International Astronautical Congress, czyli największa kosmiczna konferencja, podczas której spodziewano się poznać więcej szczegółów dotyczących MCU/ITS. Podczas tego wydarzenia Elon wygłosił godzinną prezentację, w której zdradził więcej szczegółów na temat projektu ITS. W planach SpaceX było zbudowanie pojazdu napędzanego silnikami Raptor, które poznaliśmy już wcześniej. Ważne jest jednak to, że silnik ten przestał być już tylko planem SpaceX. W 2016 roku zostało przeprowadzone testowe uruchomienie prototypu silnika Raptor. Pierwszy człon miałby mieć ich aż 42, drugi tylko 9. Po wyniesieniu drugiego członu na orbitę, booster, czyli pierwszy człon, wracałby na lądowisko, gdzie dołączany byłby do niego ITS Tanker, który wynoszony byłby na orbitę w celu uzupełnienia paliwa w drugim członie. Po 4 takich tankowaniach drugi człon mógłby udać się w podróż na Marsa. W zależności od wariantu drugi człon mógłby transportować dużą liczbę osób lub do 450 ton ładunku.  Gdyby chcieć wynieść taką ilość ładunku na Marsa bez uzupełnienia paliwa na orbicie, pojazd musiałby posiadać 3 człony oraz być od 5 do 10 razy większy, oraz oczywiście – znacznie droższy. ITS miałby wykorzystywać hamowanie aerodynamiczne podczas wchodzenia w atmosferę Marsa, a w końcowym etapie wykorzystywać silniki do wylądowania. 

    Jednym z nowych rozwiązań, które było wtedy planowanie, było wykorzystanie włókna węglowego jako materiału, z którego miały zostać wykonane zbiorniki i duża część rakiety. Było to bardzo ambitne podejście, ponieważ nikt jeszcze wtedy nie zrobił tego na taką skalę. Oba człony miałyby mieć 122 metry wysokości, co prawie dwukrotnie przewyższa Falcona 9. Pierwszy człon miał mieć średnicę 12 m. Oba człony miały być wielokrotnego użytku zdolne do pionowego lądowania. Booster miał lądować w tym samym miejscu, z którego startował, co pozwoliłoby na zredukowanie czasu potrzebnego na ponowne zatankowanie i wystrzelenie tankera na orbitę. Wystarczyłoby nałożyć na booster, który wylądował, drugi człon tankujący, a następnie uzupełnić paliwo i rakieta byłaby gotowa do ponownego wystrzelenia na orbitę.

    ITS Źródło: SpaceX

    Big Falcon Rocket albo Big Fu**ing Rocket

    Rok później w 2017 r. Elon Musk podczas wystąpienia w trakcie 68th International Astronautical Congress przedstawił kolejne zaktualizowane informacje na temat Starshipa. Ujawnił, że nazwa kodowa, do momentu znalezienia właściwej nazwy, to BFR. Plany zakładały posłanie w 2022 roku dwóch misji transportowych na Marsa, a dwa lata później 4 kolejnych, w tym dwóch statków z astronautami.  Rozmiary pojazdu zostały zmniejszone. Jego średnica została pomniejszona do 9 m. Oprócz tego pojazd miał posiadać zmienną obwiednię osiągów lotnych, w postaci rozwijanych lub zwijanych skrzydeł, w zależności od miejsca docelowego oraz masy, z którą miał lądować. Drugi człon miał posiadać początkowo 6 silników, 4 przeznaczone do działania w próżni oraz 2 wykorzystywane do manewrów oraz lądowania. Pod koniec 2017 został dodany 3 silnik działający w atmosferze, dzięki czemu statek miał mieć możliwość lądowania z większą masą. Dodatkowo Musk ujawnił, że BFR jest w stanie dostarczyć ładunek oraz ludzi z każdego miejsca na świecie do drugiego, położonego nawet po drugiej stronie globu w czasie poniżej 90-minut. Starty i lądowania, międzykontynentalnych suborbitalnych pojazdów miałby się odbywać z platform rozmieszczonych w pobliżu dużych miast takich jak New York czy Szanghaj. Silniki Raptor do tego momentu zostały przetestowane przez łącznie 1200 sekund w 42 testach. Najdłuższy test trwał 100 sekund, jego długość ograniczała wielkość zbiornika z paliwem w obiekcie testowym. Na początku 2018 pierwsze pojazdy wykonane z kompozytu węglowego były w trakcie konstrukcji. 

    BFR Źródło: SpaceX

    Starship

    Podczas ogłoszenia prywatnego lotu wokół księżyca w sierpniu 2018 r. Elon Musk ogłosił również przeprojektowany koncept BFR. Ogłosił również jego finalną nazwę – Starship dla drugiego członu oraz Super Heavy dla pierwszego członu. Średnica rakiety miała wynosić 9 m. Starship ma mieć trzy tylne lotki oraz dwie przednie używane do kontroli lotu, oraz kontrolowania oporu aerodynamicznego w czasie wchodzenia w atmosferę. Ma on również posiadać 6 silników, 3 używane w próżni, 3 w atmosferze ziemskiej. SuperHeavy początkowo miał posiadać 31 silników, jednak w związku z osiągnięciem wyższego ciśnienia w silniku oraz wyższego stosunku ciągu do wagi może to być tylko 28 silników. Najważniejsza zmiana została ogłoszona kilka miesięcy później. W grudniu 2018 roku ogłoszono, że włókno węglowe zostanie zastąpione stalą nierdzewną. Stało się to z dwóch powodów. Pierwszym z nich były ekstremalne temperatury, których podczas w atmosferę włókno węglowe nie mogło sprostać. Drugim powodem był koszt. Koszt stali jest 50 razy niższy niż włókna węglowego. Dodatkowo wytrzymałość stali nierdzewnej w temperaturach kriogenicznych wzrasta.

    SpaceX Starship
    Starship Źródło: SpaceX

     

    Starship przeszedł długą drogę, wielokrotnie zmieniała się liczba silników oraz rozmiar rakiety. Zmienił się nawet materiał, z którego SpaceX buduje Starshipa. Jednak nie zmieniło się dwie rzeczy. Wykorzystanie silnika Raptor oraz plan, aby Starship był pierwszym pojazdem, zdolnym do dostarczenia ludzi na Marsa.

    Obecny status

    W chwili pisania tego artykułu, SpaceX jest w trakcie przygotowywania do lotu prototypu o nazwie SN 10. Do tej pory odbyło się 7 lotów testowych. Pięć z nich zakończyło się całkowitym sukcesem, dwa z nich spełniły założenia testu, jednak lądowanie zakończyło się niepowodzeniem. Pierwsze testy trwały poniżej minuty, a osiągnięta wysokość nie przekraczała 150 m. Dwa ostatnie prototypy wzniosły się na wysokość 12,5 km oraz 10 km i trwały prawie 7 min. Prototypy korzystały z 3 silników przeznaczonych do działania w atmosferze. SpaceX buduje swoje pojazdy w Boca Chica, w trakcie budowy jest już kilka kolejnych prototypów Starshipa oraz pierwsze dwa prototypy Super Heavy. Pierwszy orbitalny lot, SpaceX planuje 2021. 

    SpaceX Starship NASASpaceFlight SN9
    Starship Źródło: NASASpaceFlight
  • Czy jesteśmy w stanie latać na Marsie?

    Czy jesteśmy w stanie latać na Marsie?

    Rekonesans z powierzchni statku latającego jest bardzo wydajnym sposobem zbierania wszelkiego rodzaju danych geograficznych, zdjęć i śledzenia aktywności na powierzchni planety. Przenoszenie podobnych do ziemskich rozwiązań na grunt kosmicznej eksploracji innych obiektów niebieskich, a szczególnie Marsa, jest naturalnym następstwem w rozwoju awiacji i badań pozwalającym lepiej nam zrozumieć procesy zachodzące na powierzchni Marsa oraz w marsjańskiej atmosferze. Dlaczego więc do tej pory nie skorzystaliśmy z takiej możliwości, a wszelkie programy badawcze oparte są o naziemne łaziki?

    Autor: Dominik Dawid Tokarz

    Wizja eksploracji Marsa

    Dyskusja w naukowym gronie aeronautów nad tematem – „Jak powinniśmy podejść do konstrukcji obiektów latających zdolnych poruszać się w atmosferze Marsa?” trwa tak naprawdę nie od wczoraj, a od pierwszych bardziej szczegółowych danych na temat pionowego rozkładu atmosfery Marsa dostarczonego przez lądowniki Viking 1 i Viking 2, mających miejsce w połowie lat 70 ubiegłego wieku. 

    Lądownik Viking 1&2. Źródło: nasa.gov

    Gdy myślimy o tym, jak wygląda samolot, w głowie rysują nam się dwie wizje. Jedną stanowi obraz dzisiejszych samolotów, jakie spotykamy codziennie i możemy znaleźć ich cechy wspólne – powierzchnie nośne, ster kierunku, lotki, ster wysokości, napędy na paliwa konwencjonalne. Druga, bardziej futurystyczna wizja, wykreowana przez sztukę sci-fi i popkulturę –  nierealistyczne bryły, nieznane napędy, tajemnica, lasery i neony. Aby zrozumieć, dlaczego samoloty wyglądają tak, jak wyglądają, musimy najpierw zrozumieć warunki, w jakich są one eksploatowane – atmosferę ziemską. To ona wyznacza i definiuje nasze możliwości konstrukcyjne i pokonywanie kolejnych barier w okiełznaniu naszej (ziemskiej) przestrzeni lotniczej i wyznacza kierunek w rozwoju awiacji i programów rakietowych.

    Nie inaczej będzie wyglądała przyszłość awiacji w marsjańskiej atmosferze. Jednak niewykluczone, że konstrukcje lotnicze mogą znacząco odbiegać od wyglądów i kształtów, do jakich już przywykliśmy. Wynika to z tego, że skład, właściwości fizyczne i chemiczne oraz rozkład marsjańskiej atmosfery są diametralnie inne od tych, do których przywykliśmy w konstrukcji obiektów latających. Ciśnienie marsjańskiej atmosfery stanowi mniej niż 1% ziemskiego,  a w jego składzie na próżno szukać tlenu, który stanowi utleniacz w konwencjonalnych napędach, jakich używamy. W skrócie – przeciętna Cessna miałaby problem.

    Pionowy rozkład atmosfery wypracowany z użyciem oprogramowania Mars-GRAM. Źródło: nasa.gov

    Co jeśli nie Cessna?

    Nie jesteśmy jednak bezsilni w próbie modelowania i budowy pierwszych aerodyn zdolnych do lotu na Marsie. Mamy to szczęście, że fizyka i mechanika płynów działa tak samo na Marsie, jak i na Ziemi. Zachowanie każdego obiektu latającego możemy sparametryzować uniwersalnymi wskaźnikami. Jednym z takich wskaźników jest liczba Reynoldsa, która określa stosunek sił bezwładności obiektu poruszającego się w płynie do lepkości tego płynu. Przeciętny samolot projektowany jest do lotu z dużymi wartościami Re, a sprawność i zachowania profili aerodynamicznych są modelowane dla różnych wartości tego wskaźnika. Na Marsie z racji niskiej wartości ciśnienia musielibyśmy poruszać się bardzo szybko, aby wygenerować na tyle dużą wartość sił bezwładności, zdolnych utrzymać obiekt latający. Kolejnym punktem w projekcie obiektu lotniczego jest optymalizacja masowa, która jest szalenie ważna. Skoro naszym celem jest oderwanie się od powierzchni, to musimy wygenerować wartości siły nośnej co najmniej równoważącej ciężar obiektu. Więc gdy już nie możemy lecieć szybciej (bo ogranicza nas technologia napędu albo zasoby energetyczne), to musimy zadbać o jak najmniejszą masę naszego obiektu, a tutaj z pomocą przyjść może rozwój materiałoznawstwa. W szczególności mówimy tu o kompozytach, które rewolucjonizują obecnie awiację na Ziemi, więc wydają się również i przyszłością w projektach lotniczych na innych planetach. Miniaturyzacja jest naturalnym sprzymierzeńcem optymalizacji masowej. Sam Mars również trochę nam tutaj rekompensuje swoim przyciąganiem wynoszącym 0,38 G przyciągania ziemskiego, a więc obiekty nie ciążą tak mocno, jak na Ziemi. 

    Podsumowując, pierwsze obiekty latające na Marsie będą musiały być znacznie odchudzone, zminiaturyzowane, a jednocześnie wyposażone w powierzchnie nośne o dużym stosunku wydłużenia, i pozbawione napędów konwencjonalnych. Ciężko myśleć o nich, jako o jakimkolwiek środku transportu, bo dźwignięcie ich własnej masy przy marsjańskich warunkach wydaje się gargantuicznym osiągnięciem, ale mogą stanowić cenny instrument badawczy do rejestracji danych na temat powierzchni Marsa i jego atmosfery.

    Zakresy liczby Reynoldsa dla biosystemów oraz systemów zmechanizowanych.
    Źródło: Numerical Modelling of Flapping Wing Kinematics and Aerodynamics, H. Djojodihardjo

    Pierwszy marsjański helikopter

    Myśl o tym, czy jesteśmy w stanie latać na Marsie, rozgorzała nie tylko w świecie nauki,, ale i mediów, gdy NASA przedstawiła projekt „marsjańskiego helikoptera”, stanowiącego wyposażenie dodatkowe do łazika Perseverance. W mojej opinii jest to najciekawszy punkt tej misji, który stanowi pierwszy, realny krok do tego, aby marsjańskie niebo zaroiło się od kolejnych obiektów latających. To, jak wypadnie test Mars Helicopter Ingenuity, będzie stanowiło weryfikację wszystkich naszych założeń, jak powinny wyglądać podobne projekty, a zebrane dane i doświadczenia konstrukcyjne przełożą się na budowę bardziej skomplikowanych obiektów w przyszłości.  Jest to też przede wszystkim ogromne pole do rozwoju aeronautyki, bo niczym bracia Wright, po raz pierwszy ludzkość próbuje okiełznać atmosferę, tym razem jednak Marsa. Helikopter Ingenuity zawiera pewien symboliczny „easter egg” w postaci umieszczenia kawałka materiału z samolotu braci Wright. Ten gest podkreśla jaką drogę przebyła awiacja, która dynamicznie rozwija się od ponad 100 lat.     

    Helikopter Inenguity (Pomysłowość). Źródło: nasa.gov

    Więcej na ten temat możecie posłuchać w naszej rozmowie z Dominikiem. 

  • Teleskopy, czyli o fotografii w kosmosie

    Teleskopy, czyli o fotografii w kosmosie

    Często czytamy o nowych odkryciach planet, gwiazd i galaktyk, jednak nie jesteśmy świadomi, że to wszystko dzięki urządzeniom, które zostały wyniesione w kosmos kilka, a nawet kilkadziesiąt lat temu. Teleskopy krążą cały czas po orbicie ziemskiej, słonecznej, a także zostały umieszczone w punkcie Lagrange’a. Wszystko po to, by odkrywać najdalsze zakątki kosmosu.

    Autor: Marcin Zieliński

    Zapytacie: “Dlaczego mamy wysyłać tak ciężkie i wielkie urządzenia poza naszą planetę? Przecież jest to niesamowicie kosztowne i utrudnia naprawę sprzętu (a najczęściej ją uniemożliwia). Skoro mamy teleskopy na Ziemi, to po co komplikować sobie życie?” Gdyby tak spojrzeć, to rzeczywiście jest w tym sporo racji. Koszty są ogromne, a budowy teleskopów kosmicznych trwają latami, jednak… jest jedna rzecz, która przeszkadza nam na ziemi w obserwacji kosmosu.

    Atmosfera

    Już w 1923 roku niemiecki naukowiec Hermann Oberth zaproponował w swojej książce wyniesienie teleskopu w kosmos. Obserwowanie gwiazd z powierzchni Ziemi jest utrudnione przez atmosferę, której ruch (w tym ruch powietrza) działa jak ogromna, niestabilna soczewka. Aby to sobie wyobrazić, pomyśl o powietrzu, które faluje nad rozgrzanym asfaltem w letni dzień. Przez warstwę gorącego powietrza widzimy rozmazany obraz. W podobny sposób przesuwają się masy powietrza dzielące nas od kosmosu. Dlatego ziemskie teleskopy widzą zniekształcony lub zupełnie rozmyty obraz, a naukowcy szukają alternatywy w teleskopach kosmicznych.

    O ile poważne rozważania na temat takich teleskopów rozpoczęły się tuż po wojnie, w 1946 roku, to pierwsze urządzenia wzleciały w przestrzeń kosmiczną dopiero w latach 60. XX wieku. Nie były to misje cieszące się wielkimi sukcesami – dopiero wyniesiony w 1990 roku teleskop Hubble’a okazał się urządzeniem spełniającym założenia projektu. A i tak stało się to dopiero po kilku przygodach… a konkretnie naprawach.

    Teleskop Hubble’a jest jedynym teleskopem, który można naprawiać w przestrzeni kosmicznej. Dokładnie! W próżni, w kosmosie! Tak jak w filmach science-fiction:) Dotychczas odbyło się pięć misji naprawczych, a pierwsza już trzy lata po wzniesieniu teleskopu, w 1993 roku. Po wyniesieniu teleskopu na orbitę okazało się, że jedno z luster teleskopu jest nieprawidłowo odchylone o dwie tysięczne milimetra. Obraz generowany przez teleskop był niewyraźny i występowała aberracja chromatyczna. Wyobraźcie sobie. Dwie tysięczne milimetra. Taka dokładność to jakiś kosmos, ale specjaliści i inżynierowie kosmiczni muszą sobie radzić z takimi dokładnościami i wyzwaniami.

    Lustra i części teleskopu muszą być wykonane niesamowicie precyzyjnie. Sama lustrzana konstrukcja obiektywów jest ciekawa. W uproszczeniu: lustra odbijają światło gwiazd i kierują je do “aparatu”, który zapisuje obraz. Taka budowa obiektywów bywa spotykana również w fotografii cyfrowej. Lustrzane teleobiektywy do “cyfrówek” mogą być alternatywą dla wielkich i ciężkich luf zbudowanych w całości z soczewek. Ale obiektywy to jedno…

    Druga sprawa to matryce “kosmicznych aparatów”, które muszą rejestrować odpowiednie rodzaje światła. Na przykład teleskop Hubble’a rejestruje światło widzialne, czyli “widzi” te same fale, co każdy z nas. Jednak są teleskopy, które wyłapują inne zakresy widma, np. fale gamma, podczerwień czy promieniowanie rentgenowskie.  Dzięki nim poznajemy części wszechświata, które są zasłonięte przez pył albo są tak daleko, że światło widzialne z tamtych okolic do nas nie dociera. Nowinką technologiczną dla fotografów krajobrazu może być model aparatu Canon, przeznaczony konkretnie do astrofotografii. Canon Ra jest pozbawiony filtrów blokujących promieniowanie UV i IR, a dzięki temu może złapać więcej kolorowego światła gwiazd. Jest pierwszym aparatem przystosowanym do astrofotografii, który jest dostępny dla przeciętnego Kowalskiego i kosztuje stosunkowo niewiele, bo jedyne… 12 000 zł. Patrząc na cenę takiej “zabawki”, może lepiej zostawimy astrofotografię specjalistom. 

    W tym roku możemy spodziewać się nowości ze świata teleskopów kosmicznych. W październiku 2021 planowane jest wyniesienie teleskopu Webba, który ma być następcą teleskopu Hubble’a. Umieszczenie teleskopu na orbicie przekładane było już kilkukrotnie, jednak miejmy nadzieję, że na jesień doczekamy się nowej konstrukcji obserwującej odległe galaktyki. Trzymajcie za to kciuki!

    Więcej na ten temat możecie posłuchać w naszej rozmowie z Marcinem. https://www.youtube.com/watch?v=qXarldjNamo

  • Księżyc – o biegunach słów kilka

    Księżyc – o biegunach słów kilka

    Dlaczego bieguny Księżyca leżą w zainteresowaniach badaczy z całego świata i agencji kosmicznych, takich jak  NASA, ESA czy JAXA? Dlaczego są ważne i jakie mamy wobec nich plany?

    Autor: Hubert Gross

    Ze względu na bardzo małe nachylenie płaszczyzny równika Księżyca w stosunku do płaszczyzny ekliptyki (wynoszące 1,54° – dla porównania Ziemskie wynosi 23,5° [1], na biegunach można wyróżnić dwa typy ekstremalnych obszarów niespotykanych nigdzie indziej. Są to obszary o bardzo długim średnim natężeniu oświetlenia oraz tzw. Permanent Shadowed Regions.

    Nachylenie płaszczyzny równika Księżyca oraz Ziemi do ekliptyki (płaszczyzny orbitalnej ruchu Ziemi względem Słońca) [2][3]

    W dawnej literaturze można znaleźć pojęcie Peaks of Eternal Light (PEL), które jest określeniem na hipotetyczne punkty oświetlone przez cały czas. Nie znaleziono takich na Księżycu, ale po analizie naukowców można wyróżnić małe obszary, które są oświetlone większość czasu swojego istnienia. Szczególnym zainteresowaniem cieszą się punkty A, B, C i D niedaleko krateru Shackleton znajdującego się w pobliżu osi obrotu na biegunie południowym. Punkty te łączy średnie roczne natężenie oświetlenia wynoszące ponad 80% [4]. W tle widoczne są także góry Malaperta (oznaczone literą M).

    Punkty o średnim rocznym natężeniu oświetlenia wynoszącym ponad 80%, A(89,68°S 166,0°W), B(89,44°S 141,8°W), C(88,71°S 68,7°W), D(88,79°S 124,5°W) [4]

    Permanent Shadowed Regions (PSRs) są to obszary znajdujące się głównie na biegunach Księżyca, na które od milionów lat nie padło światło słoneczne. Panują tam ekstremalne temperatury dochodzące nawet do -248°C [1] oraz podejrzewa się istnienia ogromnych pokładów lodu wodnego. Szacuje się, że tylko na biegunie północnym Księżyca w obszarach PSR może być co najmniej 600 milionów metrów sześciennych lodu wodnego [5].

    Obszary PSR (czarny kolor) na południowym biegunie Księżyca [6]

    Dlaczego bieguny są tak ważne? Głównie poprzez występowanie takich punktów jak PEL, w których możliwość wykorzystywania urządzeń zasilanych energią solarną jest dużo większa niż choćby podczas przebywania na równiku (gdzie księżycowe dni i noce trwają po 14 dni) oraz poprzez obszary PSR, które mogą zapewnić przyszłym mieszkańcom baz księżycowych uniezależnienie się od dostaw wody z Ziemi. Między innymi z tych powodów w ramach programu Artemis na południowym biegunie Księżyca NASA planuje rozmieszczenie Artemis Base Camp – pierwszej bazy kosmicznej na księżycu, która ma przygotować ludzkość do misji na Marsa zaplanowanej na 2030 rok [7].

    Więcej na ten temat możecie posłuchać w naszej rozmowie z Hubertem. 

    Źródła:

    [1] NASA. Moon’s south pole in nasa’s landing sites. https://www.nasa.gov/feature/moon-s-south-pole-in-nasa-s-landing-sites. [access 10.02.2021].
    [2] http://www.astrouw.edu.pl/ kiraga/dydaktyka/wyklady/geo/w070112.pdf.
    [3] Peter Sobchak. http://www.physics.unlv.edu/ jeffery/astro/moon/diagram/moon_orbit_view_side.html. 2014.
    [4] P.D. Spudis C.D. Neish H. Noda Y. Ishihara S.-A. Sørensen D.B.J. Bussey, J.A. McGovern. Illumination conditions of the south pole of the moon derived using kaguya topography. Icarus 208, 2010.
    [5] NASA. Nasa radar finds ice deposits at moon’s north pole. https://www.nasa.gov/mission_pages/mini-rf/multimedia/feature_ice_like_deposits.html. [access 10.02.2021].
    [6] Stopar J., Lunar Meyer H., and LPI Contribution 2170 Planetary Institute Regional Planetary Image Facility. Topography and permanently shaded regions (psrs) of the moon’s south pole (80°s to pole).  https://repository.hou.usra.edu/handle/20.500.11753/1255. 2019.
    [7] NASA. Nasa’s plan for sustained lunar exploration and development. https://www.nasa.gov/sites/default/files/atoms/files/a_sustained_lunar_presence_nspc_report4220final.pdf [access 10.02.2021]
  • Psychopatologie w kosmosie

    Psychopatologie w kosmosie

    Przestrzeń kosmiczna stanowi dla człowieka nowe środowisko pełne licznych wyzwań i potencjalnych zagrożeń dla jego zdrowia i życia. Poza oczywistymi czynnikami mającymi wpływ na ludzką fizjologię takimi jak odmienne siły grawitacyjne czy promieniowanie kosmiczne warunki izolacji, zamknięcia i ograniczenia kontaktów międzyludzkich bez wątpienia będą miały wpływ na samopoczucie oraz zachowanie członków załogi misji kosmicznej. Zdrowie psychiczne astronautów oraz ich dostosowanie behawioralne do nowego środowiska powinno stanowić jeden z głównych obszarów zainteresowań bezpieczeństwem w kosmosie, gdyż skutki wymienionych czynników mogą mieć wpływ nie tylko na dotknięte nimi osoby, ale także na współpasażerów oraz powodzenie całej misji kosmicznej. Badania na ten temat prowadzone są nie tylko w kosmosie, ale także w analogach w warunkach ekstremalnych takich jak ekspedycje na Antarktydzie czy misje podwodne. 

    Autor: Arkadiusz Kołodziej

    Czy mamy czym się martwić?

    Psychopatologie w kosmosie mogą stanowić bezpośrednie zagrożenie życia. Mając na myśli stany wymagające natychmiastowej pomocy medycznej myślimy zwykle o urazach, zawale serca, urazie głowy lub ostrym zapaleniu wyrostka robaczkowego. Każde z nich oczywiście może zdarzyć się w kosmosie, lecz poza urazami, drugą najczęstszą przyczyną medyczną wymagającą ewakuacji podczas misji podwodnej było zaburzenie psychiatryczne [1]. Pośród innych schorzeń depresja oraz lęk stanowiły najczęstsze psychiatryczne diagnozy podczas tych misji [2], były także częste wśród badaczy pracujących na Antarktydzie [3].  Stresorami związanymi z zamknięciem na małej przestrzeni są między innymi brak prywatności i swobodnego przemieszczania się, monotonia oraz ograniczenia związane z higieną czy odżywianiem [4].

    Źródło: ESA

    Czynnikami, które odróżniają kosmos od analogów są między innymi mikrograwitacja, promieniowanie oraz zmiana cyklu dobowego wywołana częstym okrążaniem Ziemi przez Międzynarodową Stację Kosmiczną [5]. Badania sugerują, że wyżej wymienione czynniki nie zaburzają podstawowych funkcji poznawczych (logiczne rozumowanie, pamięć) [6], natomiast mają znaczący wpływ na nastrój oraz wydajność pracy. Co ciekawe, po ok 3 tygodniach pobytu w kosmosie osoby badane wykazały znaczną poprawę wyżej wymienionych parametrów poprzez adaptację do nowego środowiska [7]. Podczas pierwszych tygodni pobytu w mikrograwitacji zauważono przede wszystkim obniżenie szybkości i precyzji ruchów [8] oraz zaburzenia orientacji w przestrzeni  [9, 10].

    Autorzy badający zmiany nastroju oraz zjawisko adaptacji do zamknięcia i izolacji zwracają uwagę na zachowania związane z „hipotezą trzeciej ćwiartki” (krytycznym momentem przebywania w izolacji był okres czasu stanowiący trzecią część całości misji) [11]. Wtedy też wskazane zostały problemy związane z relacjami pomiędzy członkami załogi (sprzeczki, wyolbrzymienia, zachowania terytorialne, wycofanie czy wykluczenie pojedynczych członków załogi oraz konflikty wynikające z różnic kulturowych [12,13].  

    Wszystkie wymienione zjawiska będą potencjalnie nasilone podczas długotrwałej misji na Marsa. Można się także spodziewać dodatkowych reakcji nieadaptacyjnych takich jak zaburzenia snu, zaburzenia lękowe czy depresyjne, które będą różnić się intensywnością w zależności od indywidualnych cech osobniczych [14]. Planując misję kosmiczną powinno się wziąć pod uwagę konstrukty psychologiczne członków załogi, aby zidentyfikować osoby, które najlepiej zniosą warunki takiej misji. Odpowiednie testy psychologiczne oraz kwestionariusze powinny zostać wykorzystane w procesie kwalifikacyjnym. 

     

    Źródło: Sandal et al. 2006

    Więcej na ten temat możecie posłuchać w naszej rozmowie z Arkadiuszem. 

    1. Ball, John R.; Evans, Charles j.; Committee on Creating a Vision for Space Medicine during Travel Beyond Earth Orbit; Board on Health Sciences Policy; Institute of Medicine (2001). Safe passage : astronaut care for exploration missions ([Online-Ausg.] ed.). Washington, D.C.: National Academy Press. ISBN 0-309-07585-8.
    2. Ball, John R.; Evans, Charles j.; Committee on Creating a Vision for Space Medicine during Travel Beyond Earth Orbit; Board on Health Sciences Policy; Institute of Medicine (2001). Safe passage : astronaut care for exploration missions ([Online-Ausg.] ed.). Washington, D.C.: National Academy Press. ISBN 0-309-07585-8.
    3. Lugg, D. J. (2000). “Antarctic Medicine”. JAMA: The Journal of the American Medical Association. 283 (16): 2082–2084. doi:10.1001/jama.283.16.2082
    4. Suedfeld, P. & Steel, G. D. T He E Nvironmental P Sychology of. Annu. Rev. Psychol. 227–253 (2000).
    5. Kanas N., Manzey D. (2008) Basic Issues of Human Adaptation to Space Flight. In: Space Psychology and Psychiatry. The Space Technology Library (Published jointly by Microcosm Press and Springer), vol 22. Springer, Dordrecht. https://doi.org/10.1007/978-1-4020-6770-9_2
    6. Benke T, Koserenko O, Watson NV, Gerstenbrand F. Space and cognition: the measurement of behavioral functions during a 6-day space mission. Aviat Space Environ Med. 1993 May;64(5):376-9. PMID: 8503810.
    7. Manzey, D., Lorenz, B. & Poljakov, V. Mental performance in extreme environments: Results from a performance monitoring study during a 438-day spaceflight. Ergonomics 41, 537–559 (1998).
    8. Steinberg, F., Kalicinski, M., Dalecki, M. & Bock, O. Human performance in a realistic instrument-control task during short-term microgravity. PLoS One 10, (2015).
    9. Kornilova LN. Orientation illusions in spaceflight. J Vestib Res. 1997 Nov-Dec;7(6):429-39. PMID: 9397393.
    10. Glasauer S, Mittelstaedt H. Perception of spatial orientation in microgravity. Brain Res Brain Res Rev. 1998 Nov;28(1-2):185-93. doi: 10.1016/s0165-0173(98)00038-1. PMID: 9795210.
    11. Décamps, G. & Rosnet, E. A longitudinal assessment of psychological adaptation during a winter-over in Antarctica. Environ. Behav. 37, 418–435 (2005).
    12. Sandal, G. M., Leon, G. R. & Palinkas, L. Human challenges in polar and space environments. Rev. Environ. Sci. Biotechnol. 5, 281–296 (2006).
    13. Kanas, N. et al. Psychosocial issues in space: results from Shuttle/Mir. Gravit. Space Biol. Bull. 14, 35–45 (2001).
    14. Basner, M. et al. Psychological and behavioral changes during confinement in a 520-day simulated  interplanetary mission to mars. PLoS One 9, e93298 (2014).
  • Technologie, które mają znaczący wpływ na eksplorację kosmosu

    Technologie, które mają znaczący wpływ na eksplorację kosmosu

    Druga dekada XXI w. przeniosła nas na kolejny etap rozwoju metod eksploracji kosmosu oraz wykorzystywania przestrzeni kosmicznej, by służyła człowiekowi. Rakiety wielokrotnego użytku, nadchodząca możliwość lotów suborbitalnych dla turystów, czy realizacja projektu utworzenia globalnego zasięgu sieci internetowej dzięki nadajnikom satelitarnym, to tylko te najbardziej znane i widoczne efekty pracy ogromnej rzeszy naukowców i inżynierów. Ten rozwój nie byłby jednak możliwy, gdyby nie kilka kluczowych technologii, które w miarę upływu czasu coraz bardziej rewolucjonizują przemysł kosmiczny, a z czasem być może wpłyną na to jak wygląda nasze codzienne życie. 

    Autor: Cyrus Sidor

    Druk 3D

    Druk 3D, czyli inaczej technologie wytwarzania przyrostowego to sposób produkcji wynaleziony w 1980 r. przez Charlesa Hulla. Dopiero jednak w ostatnich latach ta technologia zaczęła pełnić znaczącą rolę w przemyśle wyższych technologii (kosmicznym i lotniczym). Zasadniczymi zaletami druku 3D w porównaniu do konwencjonalnych technologii wytwarzania (technologii ubytkowych) jest możliwość tworzenia elementów bardzo skomplikowanych i znaczące zmniejszenie masy, co jest kluczowe w przypadku przemysłu kosmicznego. Druk 3D pozwala także na precyzyjne wytwarzanie elementów bardzo małych i unikatowych w stosunkowo krótkim czasie. Nie ma potrzeby kilkukrotnego przestawiania skomplikowanych maszyn, by wykonać element, wystarczy wczytać model elementu do programu i można rozpocząć produkcję. Jest to niezwykle przydatne przy prototypowaniu oraz w przestrzeni kosmicznej, gdzie masa, przestrzeń i możliwości produkcyjne są niezwykle ograniczone.

    Różnorodność metod druku 3D oraz materiałów, z których można wytwarzać elementy jest tak szeroka (od metali – tytan, nikiel, przez cement, aż po żywność), że technologie te mają wpływ na niemal każdą gałąź przemysłu. 

    Źródło: nasa.gov

    Przemysł kosmiczny już dziś korzysta z dobrodziejstw druku 3D, produkując części zamienne na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), a nawet elementy silników rakietowych. Aktualnie pracuje się na technologiami druku umożliwiającymi wyprodukowanie materiałów budowlanych na Księżycu, lub wydrukowanie całych modułów bazy księżycowej korzystając z księżycowego regolitu. 

    Technologie podtrzymywania życia

    Przestrzeń kosmiczna czy powierzchnia Księżyca, to nie są najbardziej sprzyjające miejsca dla człowieka, ani dowolnego innego organizmu.  Aby odbywać przełomowe misje człowiek musi mieć zapewnione podstawowe warunki bytowe – dostęp do wody, tlenu o odpowiednim ciśnieniu i temperaturze oraz pożywienia. Te elementy zaś generują problemy związane z produktami ubocznymi (np. dwutlenkiem węgla) i odpadami. Zapewnienie zatem długotrwałej obecności człowieka na orbicie (np. ISS – Międzynarodowa Stacja Kosmiczna) było dla naukowców i inżynierów zadaniem niełatwym. Idealnym rozwiązaniem byłoby stworzenie zamkniętego środowiska, przypominającego warunki ziemskie. Jednak narzędzia, które posiada człowiek są uboższe niż te, które posiada natura.

    nasa.gov
    nasa.gov

    Każdy system podtrzymywania życia musi poza umożliwieniem uzdatniania wody oraz powietrza i utrzymaniem odpowiedniego ciśnienia i wilgotności, zapewnić ciągłą kontrolę nad stężeniem niebezpiecznych substancji oraz w miarę możliwości zajmować się ich neutralizacją. 

    Rozwój tych systemów w ostatnim dziesięcioleciu pozwolił na oszczędzanie do 400 l wody wysyłanej na ISS rocznie. Ponadto, wciąż pracuje nad technologiami nowej generacji, takimi jak: przenośny regulator tlenu, przenośny system usuwania dwutlenku węgla i wilgoci, czy ulepszone rękawice do spacerów kosmicznych – elementy te mają umożliwić nieograniczoną w czasie możliwość wykonywania spacerów kosmicznych (EVA – Extravehicular Acivity). Wciąż unowocześniane i wymieniane są także systemy pokładowe ISS – systemy przetwarzania wody oraz tlenu. Nad tymi technologiami pracują zarówno naukowcy europejscy (ESA) jak i amerykańscy (NASA). Umożliwią one w przyszłości na odzyskanie blisko 100% tlenu z dwutlenku węgla wydychanego przez ludzi na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. 

    Materiały o ulepszonych właściwościach

    Przestrzeń kosmiczna to niegościnne miejsce nie tylko dla życia. W przeważającym stopniu wypełnia ją próżnia, która sprawia, że kosmos pełen jest skrajności. Od temperatur rzędu -240°C w miejscach zacienionych, przez temperatury podnoszące się do setek stopni Celsjusza, gdy są oświetlane przez Słońce (albo inne gwiazdy) do nawet milionów stopni – na jego powierzchni. Tak zmiennym warunkom muszą sprostać urządzenia, które wysyłamy w kosmos. Wciąż jednak naukowcy opracowują nowe lub ulepszają istniejące materiały, by mogły sprostać tym niezwykle trudnym warunkom eksploatacyjnym i umożliwiły coraz dłuższą i niezawodną pracę urządzeń w przestrzeni kosmicznej.

    Jednym z takich materiałów jest „szkło metaliczne” (ang. Bulk Metallic Glass) oraz inne metale amorficzne. Materiały te mogą łączyć w sobie zalety ceramiki w kontekście odporności na ścieranie wraz z wytrzymałością większą od tytanu w temperaturach rzędu -100°C, a dzięki małej gęstości nie ma przeciwwskazań do zastosowania ich w technologiach kosmicznych. 

    Wiele znanych nam metali traci swoje właściwości w bardzo niskich temperaturach (poniżej -100°C) oraz wymaga smarowania elementów ruchomych, co sprawia, że wysyłanie urządzeń mechanicznych (np. łazików) na inne planety wiąże się z ich niską wytrzymałością, krótką eksploatacją oraz dodatkowym wydatkiem energii, by utrzymać wyższą temperaturę współpracujących ze sobą elementów mechanicznych (np. przekładni, łożysk itp.).

     

    nasa.gov

    Naukowcy z NASA już dziś starają się opracować przekładnie zębate zdolne do pracy w temperaturach zewnętrznych rzędu -170°C, bez potrzeby dodatkowego ogrzewania lub smarowania. Tego typu urządzenia mają szansę umożliwić zwiększenie ilości eksperymentów naukowych przeprowadzanych w trudnych warunkach ze względu na mniejsze zapotrzebowania na energię, niezawodność oraz zmniejszenie masy całego urządzenia.

    Amorficzne metale mają także zastosowanie w biomedycynie, technologiach MEMS, czy nanotechnologii, a dokąd jeszcze zaprowadzi nas ich rozwój odkryje przed nami przyszłość. 

    A Wy? Jakie technologie uważacie za przełomowe w kontekście eksploracji kosmosu? Dajcie nam znać!

    Więcej na ten temat możecie posłuchać w naszej rozmowie z Cyrusem. 

  • 9 narzędzi przydatnych przy projektach (nie tylko studenckich)

    9 narzędzi przydatnych przy projektach (nie tylko studenckich)

    W ramach cyklu, w którym pokazujemy Wam naszą pracę od kuchni, postanowiliśmy podzielić się z Wami narzędziami, które pomagają nam w codziennej pracy.

    Slack, Discord

    Narzędzie do komunikacji w zespole

    www.slack.comwww.discord.com

    Slack to popularny w wielu firmach komunikator. Umożliwia tworzenie tematycznych kanałów (prywatnych, jak i ogólnodostępnych), dzięki którym komunikacja jest bardziej uporządkowania. Slack posiada opcję dołączenia innych, popularnych aplikacji i np. połączenia do z dyskiem Google lub z innymi, zewnętrznymi narzędziami, dzięki czemu można wiele procesów zrealizować w jednym miejscu. Ciekawą opcją jest Slackbot, który można ustawiać tak, aby przypominał nam o zadaniach lub automatycznie wykonywał pewne czynności. Oczywiście, posiada opcję wiadomości prywatnych, połączeń głosowych i wideorozmów, dzięki czemu gorąco polecamy go do komunikacji w małych, jak i dużych projektach. Aplikacja na telefon pozwala nam na kontakt w dowolnym miejscu i czasie. Wygodne!

    Na podobnej zasadzie działa Discord, jednak my korzystamy ze Slacka.

    Trello, Asana

    Narzędzie do zarządzania zadaniami

    www.trello.comwww.asana.com

     

    Trello to narzędzie do zarządzania zadaniami. Pozwala tworzyć tematyczne tablice (np. dla poszczególnych projektów), a następnie rozpisać zadania w kilku układach. Przydatną opcją jest możliwość dodawania kategorii, osoby odpowiedzialnej, terminu końcowego (i przypomnień z tym związanych), podzadań czy załączania dodatkowych plików. Łatwo sprawdzić realizację wszystkich zadań w projekcie, czy np. sprawdzenie zadań przypisanych do siebie. Posiada wszystkie opcje potrzebne do zarządzania zespołem w projektach.

    Podobnym narzędziem jest Asana. My osobiście preferujemy Trello, ale ciekawym rozwiązaniem w Asanie jest możliwość generowania wykresów Gantta z zadań przypisanych do projektów (przydaje się to w wielu raportach).

     

    Canva

    Edytor grafik w wersji online

    www.canva.com

     

    Paint w wersji online na sterydach. Wiele szablonów, gotowych elementów, ikon i grafik pozwala tworzyć profesjonalne grafiki nawet bez talentu i doświadczenia jako grafik. Canva ma wbudowane np. formatki do plakatów, prezentacji, czy raportów, dzięki czemu ich edycja jest banalnie prosta – elementy graficzne są gotowe, należy tylko podstawić własny tekst czy obrazy. Z drugiej strony, świetnie sprawdza się do tworzenia grafika na Social Media, bo ma szablony w rozmiarach dostosowanych do różnych stron.

    My używamy jej do robienia grafik na nasze profile w mediach społecznościowych i z tego jest najbardziej znana, ale nie poprzestawajcie na tym! To narzędzie pozwoli łatwo podrasować Wasze prezentacje czy raporty. Będą wyglądały, jakby wyszły spod ręki grafika i to bez wysiłku. Sprawdźcie sami np. naszą prezentację z hackathonu ActInSpace. W ten sposób możecie zaimponować wykładowcom na zajęciach, czy jury na konkursie. 


    Tytułowy slajd naszej prezentacji z hackathonu ActInSpace (kliknij zdjęcie by zobaczyć więcej)

    Prezi

    Narzędzie do tworzenia prezentacji

    www.prezi.com

     

    Prezi to świetne narzędzie do tworzenia multimedialnych prezentacji. Ma wiele wbudowanych szablonów, które sprawią, że Wasza prezentacja nabierze dynamiki! Daje znacznie większe możliwości niż PowerPoint i jest działa online. Tym sposobem stworzycie prezentacje, które przykują uwagę wszystkich. To prosty przykład naszej prezentacji z konkursu:


    Kliknij zdjęcie by zobaczyć więcej

    Overleaf

    Edytor LaTeX działający online

    www.overleaf.com

    To edytor tekstów w wersji online, a w wersji pro. Większość naszych dokumentów powstaje przy użyciu LaTeXa. Daje większe możliwości edycji niż np. dokumenty Google i pozwala nam grupowo pracować nad dokumentami, które wyglądają profesjonalnie. Jeżeli nigdy nie pracowaliście na LaTeXie, może się to wydawać skomplikowane, ale istnieje wiele gotowych szablonów dokumentów, a w wyszukiwarce Google znajdziecie odpowiedzi na wszystkie wątpliwości związane z edycją – istnieje wiele poradników, kursów i artykułów na ten temat.

    Draw.io

    Narzędzie do tworzenia schematów i wykresów

    www.draw.io 

    To narzędzie, które pozwoli Wam stworzyć schematy i wykresy o dowolnej formie. Dzięki zaimplementowanym szablonom ułatwia tworzenie standardowych grafik. Dodatkowo działa online, więc łatwo jest potem wrócić do stworzonej pracy, aby ją np. edytować.

    StreamYard

    Narzędzie do nagrywania i streamowania

    www.streamyard.com

     

    StreamYard to narzędzie, które umożliwia nagrywanie i streamowanie na żywo materiałów na wiele platform naraz. Umożliwia dodanie własnego tła, podpisów, plansz i materiałów wideo, a w transmisji live zbiera komentarze ze wszystkich platform i pozwala na wyświetlanie ich na żywo! Dzięki temu w prosty sposób zrealizujecie transmisję, która będzie wyglądać profesjonalnie, a nie będzie wymagać Waszych umiejętności.

    Zobaczcie np. panel organizowany przez Polskie Towarzystwo Astrobiologiczne. Link

    https://youtu.be/KvbSvpRSGpA